Jak poradzić sobie z instynktem łowieckim młodego seterka cz.1 skupienie uwagi
Młody seter irlandzki przechodzi od swojego narodzenia kilka kluczowych etapów poznawania otoczenia. Po opuszczenia hodowli i zadomowieniu się w przestrzeni swojej nowej rodziny, a także po zakończeniu kwarantanny związanej z procesem szczepień na wczesnym etapie życia (około 4 miesiące), nasza wesoła, kilku miesięczna pociecha zaczyna nie tylko eksplorować na całego łączki, laski, parki czy miejskie przestrzenie wraz ze swoim ulubionym człowiekiem. Zaczyna również intensywnie „chłonąć” wszystko co jest w jego otoczeniu nowe i dotychczas niepoznane, ale zarazem reinterpretuje przestrzenie i doświadczenia, z którymi już miał do czynienia.
Najlepiej odwzorowane jest to na codziennych spacerach, które od spokojnych przechadzek w bliskim kontakcie z opiekunem nagle stają się areną dla młodego i kudłatego „crossfitowca” z trudnym do opanowania pragnieniem eksploracji.

W przestrzeni domowej nagle dotychczas nieosiągalne blaty, stają się łatwymi do zdobycia szczytami; wcześniej wzbudzające fascynację ptaszki stają się obiektem godnym pożądania; szybko przemieszczające się osiedlowe kotki sprawiają wrażenie „skorych do zabawy” w ganianego; a jeszcze nie dawno niezauważalne leśne zwierzątka jak sarenki, rzucają podczas spacerów „wyzwanie biegowe”.
W ciągu kilku miesięcy w domu opiekuna seter przechodzi szybką metamorfozę z wesołego i skorego do zabawy malucha, który łatwo się skupiał za swój ulubiony przysmak w młodzika, którego interesuje absolutnie wszystko poza dotychczas świetnie znanymi komendami.
Jak więc odzyskać na nowo uwagę i upragnioną koncentrację naszego ulubieńca, szczególnie podczas spacerów na łonie przyrody, gdzie czeka mnóstwo pokus, a swobodne bieganie po polach, choć dopuszczalne i potrzebne, musimy posiadać określone i bezpieczne ramy właściwego spaceru.
Koncentracja i dyscyplina
Każdy spacerek z młodym seterem powinien być rozciągnięciem codziennej rutyny, która składa się zarówno na zabawę jak i naukę.
W przestrzeni domowej mamy czas aby naszego malucha uczyć siadania, zostawania na miejscu, chodzenia przy nodze, aportowania czy zabaw szarpakiem. Potrafimy w tym krótkim przedziale czasowym około 5-10 minut skupiać uwagę pieska na sobie po to, aby przekazać mu esencjonalną wiedzę, aby zaraz potem pozwolić mu dać upust swojej energii.
Zbilansowany i różnorodny trening uczy i rozwija w piesku zdolności poznawcze, ale też zdolność uczenia się nowych rzeczy. Przede wszystkim jednak pomaga rozwijać koncentrację i cierpliwość.
Dlaczego zatem zapominamy o tym na spacerze ? W istocie zasady stosowane w mieszkaniu powinny być dość podobne na każdej wyprawie. Powinniśmy mieć czas zarówno na naukę jak i na relaks – tutaj rozumiany jako swobodna eksploracja.
Jeśli pozwolimy naszemu pieskowi na przeszukiwanie przestrzeni całkowicie w sposób niezakłócony rozwinie on w sobie nowe i bardzo silne umiejętności, które będzie regulował samodzielnie poprzez własne zdolności kondycyjne. Pies biegający po polu zamieni się w drapieżnika, pies biegający wokół obejścia zamieni się w stróża i obserwatora itd.
Opiekun stwarza swojego psa poprzez swoje zaangażowanie lub jego brak.
Dlatego też spróbujmy stosować kilka zasad a nasza relacja z młodym pieskiem psem będzie lepsza czy to na spacerku czy w czterech ścianach:
– ćwiczmy w domu jak i na dworze proste czynności jak chodzenie przy nodze, siadanie i czekanie, przychodzenie do nogi. Dla pieska ma to znaczenie, poświęcona uwaga nawet po kilka minut dziennie będzie procentować, zacieśniać więzi i wzmacniać pasje

– rozwijamy w psie inne zainteresowania niż pasję węchowe – zachęcajmy do noszenia przedmiotów, chwalmy go za nowe interakcje z otoczeniem, ćwiczmy aportowanie, bawmy się szarpakami,
– ćwiczmy w większej grupie – przywoływanie seterka pomiędzy uczestnikami zabawy, nagradzanie go za odszukiwaniem „zgubionych” uczestników gry za krzaczkami i drzewkami nie tylko rozwija w nim zdolności odszukiwania, ale też rozwija skupienie na zadaniu, przychodzenia „do mnie”, utrwala używane imię.
– nie zniechęcajmy się, podchodźmy do problemu na różne sposoby, właściwe postawione pytania prowadzą do nieoczekiwanych czasami rozwiązań.
– pozwalajmy sobie na błędy
– bądźmy kreatywni w zabawach, korzystajmy z otoczenia, bawmy się kartonem, próbujmy wchodzić na ławki, schodki itd.
– nie śpieszmy się, weźmy pieska na kawę i na obiad na mieście, socjalizujmy go z otoczeniem. W każdej z tych nowych przestrzeni stawiajmy sobie proste zadania, które wcześniej dobrze opanujemy w domu jak zostawanie na miejscu, siadanie, czekanie
– nagradzajmy małe postępy, aby docelowo chwalić za duże sukcesy, w ten sposób nauczymy naszego psa, że oczekujemy więcej a nasza pochwała lub nagorda jest cenna.
Poniżej można zobaczyć Lily (Dream Lily Dragonborn FCI), która rozwija w sobie pasje aportera