dwie pieski
Dla pieska człowiek w pierwszej chwili jest czymś niesamowicie interesującym – jest duży, często głośny, dwunożny, nakłada na siebie różne materiały, bo brakuje mu futra (zwłaszcza te szalenie interesujące dla szczeniaczka skarpetki i majtki:)), i ku zachwycie, je fascynujące produkty, które nie trafiają do psiej miski! Fascynacja niestety szybko mija, kiedy okazuje się, że człowiek nie jest w stanie skupić szczeniaczkowej uwagi dłużej niż na kilka sekund. No bo ileż można się wpatrywać ludzia, który mówi dużo i słodko, ale ani nie da się ugryźć, bo krzyczy; nie pozwala zabierać jego rzeczy, bo krzyczy; i wreszcie ani nie ucieka na drzewo, ani nie pachnie śmiesznie (no może czasami), a kiedy uciekam w siną dal… krzyczy. Zero zabawy.

Tak mniej więcej może to wyglądać w oparciu o analizę zachowań małego pieska. Jak zatem sprostać silnej i niemal niezaspokojonej potrzebie ciągłej rozrywki i nowych bodźców u wesołego szczeniaczka jeśli nie chcemy, aby nasz pokój wyglądał mniej więcej jak poniżej:
winna
Odpowiedź jest prosta i trudna zarazem – musimy się z pieskiem bawić i uczyć go, że możemy, chcemy i będziemy bardziej interesujący. Aby przewodnik i piesek byli szczęśliwi musimy zbudować balans pomiędzy czasem pracy/zabawy z człowiekiem a fascynacją wiewiórką biegającą po parku czy gromadą wesoło hasających czworonogów.
Aby łatwiej było uzyskać radość w relacjach pies-przewodnik poniżej prezentujemy listę psich zabaw do zastosowania i praktykowania ku uciesze czworonoga.

Zabawa w „Do mnie”

Mechanika zabawy polega na wołaniu pieska od jednej do drugiej osoby, nagradzaniu go za przyjście smakołykiem i radosnym pokrzykiwaniem, ponownym posadzeniu pieska, a następnie wysłaniem z powrotem. Do zabawy są potrzebne smakołyki, które dodatkowo zmotywują do biegania w jedną i drugą stronę.

Zabawa ta ma kilka doskonałych atutów:
1. Jest to doskonały sposób, aby piesek zapamiętał swoje imię (doskonałe ćwiczenie, jeśli bierze w nim udział więcej niż jeden piesek).
2. Aby zawsze pamiętał, że przychodzenie do właściciela łączy się z radosnym chwaleniem oraz jest nagradzane czymś pysznym.

3. Uczy skupienia się na komendzie i osobie wołającej nawet jeśli dookoła są inne czynniki rozpraszające.
4. Zabawę tą można przekształcić w naukę okładania pola dla młodego psa. Podczas takiej jej wariacji dwie osoby idą oddalone od siebie o jakieś 40-50 metrów i wołają na przemian do siebie pieska z potrójnym szybkim gwizdem gwizdka. Gwizdek ten informuje psa o konieczności zmiany kierunku biegu. Z czasem należy wycofać w takim wypadku komendę „do mnie” przy takim ćwiczeniu.

Zabawa w obieganie drzewek

Jest to świetna zabawa nie tylko jako uzupełnienie innych ćwiczeń i rozładowanie czasem napiętej atmosfery przy ćwiczeniach dyscyplinujących, ale jest to także dobra zabawa do nauki kierunków prawo, lewo.

Do ćwiczenia potrzeba smakołyków, które będą na początku doskonałą motywacją do zabawy. Ustawiamy się z pieskiem przed wybranym drzewem, nie za dużym. Następnie trzymając smycz w lewej ręce podbiegamy do drzewka, trzymając smakołyk niedaleko od nosa pieska, aby nie stracił koncentracji. Kiedy dobiegamy do drzewka przekładamy szybko rękę ze smakołykiem z prawej strony drzewka, natomiast pieska prowadzimy z lewej strony pnia, tak aby musiał otoczyć je, aby dojść do smakołyku. W rezultacie piesek będzie musiał okrążyć drzewko z lewej do prawej, aby uzyskać smakołyk. Powtarzamy tą zabawę kilka razy, dodając np. szybkie „Pa pa pa”, aby piesek kojarzył, że przy tej komendzie idzie w prawą stronę. Jeśli piesek opanuje tą zabawę należy zamienić strony w zabawie tak, aby piesek szedł wpierw prawą stroną do lewej strony pnia. Warto dodać do tego wesołe „Le le le”, aby piesek wiedział, że jest to ruch z lewej do prawej. Jessi i Barry uwielbiają tą zabawę, ponieważ jest to okazja do pobiegania, zwłaszcza jeśli stoimy pośrodku kilku drzewek, a przede wszystkim jest to przyjemny i prosty sposób na zdobycie przysmaków.

Aportowanie
Można powiedzieć, że klasyka w najlepszym wydaniu. Zabawa w aportowanie to nie tylko doskonała rozrywka dla pieska i właściciela, ale też jedno z najważniejszych ćwiczeń łowieckich. Pierwotną ideą aportowania było przynoszenie ustrzelonej przez myśliwego zwierzyny, w szczególności ptactwa (dla psów pracujących z łowczymi jest to wciąż jedno z najważniejszych zadań). Dziś w dominującej większości przypadków jest to zabawa pozwalająca zacieśnić więź pomiędzy psem a jego przewodnikiem.

Genetycznie najlepiej wyćwiczone do tego zadania są psy z grupy retrieverów jak Labrador, Golden czy nieco mniej znane Flat-coaty, Curly-hairy i inne. U retrieverów instynkt przynoszenia czegokolwiek jest tak silny i podatny na każdą stymulację, że potrafią się tym cieszyć przez dłuugggie minuty i to już od szczenięcych miesięcy życia. Co więcej młode retrievery nie zachęcane do tej zabawy albo same zaczną nosić ulubione zabawki albo inne przedmioty które akurat się nawiną pod pysk 🙂 Setery będące z natury psami uwielbiającymi węszyć za górnym wiatrem może się to okazać zajęcie całkowicie drugorzędne i nie tylko mogą z początku odmawiać aportowania, ale wręcz nie widzieć w nim większego sensu. Oczywiście nie jest tak u wszystkich seterów, ale bywają takie egzemplarze :), które już niosąc z powrotem piłeczkę wyplują ją i zajmą się analizowaniem mysich norek na łące. Dlatego też może się okazać, że przekonanie naszego pieska, iż aportowanie jest super fajne, zajmie trochę dłuższą chwilę. Zapewniamy Was jednak, że warto.

cindy aportuje czerwoną piłeczkę
Oczywiście tak jak do każdej zabawy na początku potrzebujemy pysznych przysmaków, które dodatkowo przekonają naszego ukochanego czworonoga, że jest to gra warta świeczki, a raczej kiełbaski… Niektóre pieski łapią tą zabawę w kilka chwil zauważając, że człowiek wyrzucając piłkę albo inne cudo jest tylko po to, aby… być wyrzutnią zabawek! Jedyne co trzeba zrobić, aby wyrzutnia zadziałała to przynieść jej z powrotem zabawkę, a przy okazji można zagarnąć jeszcze jakiś przysmak. Inne pieski wolą jednak uciekać z zabawką albo ciekawią je patyki, ptaki, zapachy, liście – wszystko tylko nie zabawka. Załóżmy zatem, że piesek jest całkowicie nieobyty z aportowaniem – w takim wypadku czynimy następujące kroki:
jessi i piłka jajko
1. Zróbmy miejsce w pokoju – jeśli jest to możliwe, to powierzchnia, po której będzie biegł piesek powinna być jak najmniej śliska.
2. Uczmy swojego pieska, że każde dotknięcie zabawki na poziomie jego nosa (można np. nią zamachać, aby pieska zainteresować), to nagroda.
3. Później nagradzaj tylko eskalację zjawiska, czyli kiedy piesek będzie próbował brać zabawkę albo nawet ją trzymać.
4. Następnie, jeśli piesek będzie już brał zabawkę na kilka sekund, zacznij ją obniżać za każdym razem nagradzając podniesienie. Twoi celem jest, aby piesek podnosił zabawkę z ziemi w zamian za smakołyk.
5. Teraz spróbuj zabawkę poturlać, tak aby piesek ją podniósł, a kiedy to zrobi energicznie zachęć go do tego, aby Ci ją przyniósł. Nagródź go solidnie okrzykami radości i smakołykiem, jeśli mu się uda.
Sesje tego typu powinniśmy powtarzać 2-3 razy dziennie po 4-5 powtórzeń.

Pamiętaj też, żeby się nie denerwować – jeśli piesek nie rozumie, co dokładnie od niego wymagasz. Po prostu zrób krok wstecz i wyjaśnij całą zabawę od początku. Może być też tak, że nas czworonożny przyjaciel łapie wszystko w lot i doskonale wie o co chodzi w aportowaniu. W takim wypadku powinniśmy przenieść sesje treningowe w całkiem nowe miejsca: do ogrodu, na łąkę, do lasu i parku. Wszędzie tam, gdzie jest dla pieska bezpiecznie, a jednocześnie będą na niego działać całkiem nowe bodźce rozpraszające uwagę
Aportowanie na dworze może być znacznie bardziej skomplikowane, ponieważ zdolność skupienia psa na Tobie musi być rozwinięta w znacznie większym stopniu. Musisz być ciekawszy/a niż patyki, liście, sarenki, wiewiórki i inne psiaki – musisz stać się punktem centralnym Twojego ukochanego czworonoga, a potem już niewielki krok do awansu na wyrzutnię piłek 😀
barry oddaje aport

Przeciąganie liny

Jest to zabawa, która chyba u większości piesków kojarzy się z czymś cudownym, ale nie zawsze takie same skojarzenia wzbudza u właściciela, w szczególności jeśli rozmiary pieska są znaczne:) Polega ona po prostu na tym, aby w sposób delikatny przeciągać się razem z pieskiem. Do tej zabawy nie używamy przysmaków tylko naturalnej chęci pieska do wygrania zabawki. Aby nieustannie podsycać w piesku chęć zabawy i tym samym trenować go w skupieniu na właścicielu, należy w regularnych odstępach czasu pozwolić pieskowi wygrać zabawkę. Do tej zabawy przyda się nam porządny kawałek szarpaka (sznurka, mocnej pluszowej zabawki, albo stare ubrania zwinięte i związane w supeł). Dzięki takiej zabawce będziemy się mogli cieszyć wspólną rozrywką z naszym kudłatym przyjacielem przez wiele kolejnych sesji.
przeciaganie liny 1
Najprościej rozpocząć zabawę poprzez ciągnięcie sznurka po podłożu w różne strony tak, aby stworzyć wrażenie „uciekania” zabawki. W piesku powinna się automatycznie zrodzić chęć dogonienia i złapania „ofiary”, co jest doskonałą okazją do zainicjowania rozrywki. Powinniśmy to pragnienie zdobycia szarpaka na wyłączność nieustannie stymulować poprzez regularne próby odebrania szarpaka, przeciąganie się z pieskiem itd. Nie należy gonić pieska, który ucieka z szarpakiem, ponieważ możemy go przez przypadek nauczyć, że dużo fajniejsze jest uciekanie ze zdobyczą. Jeśli piesek odbiega z zabawką należy poczekać aż z nią wróci lub pójść po zabawkę i spróbować zachęcić go ponownie do przeciągania.
cindy zapasy
Należy mieć na uwadze, że ciągłe zabieranie zabawki pieskowi podczas zabawy sprawi, że może się on zniechęcić do zbyt trudnej rozrywki, a przecież chodzi nam o to, aby bawił się z nami jak najdłużej. Zabawę tą podobnie jak aport powinniśmy praktykować w różnych okolicznościach przyrody, jeśli tylko zauważymy, że piesek w warunkach domowych oddaje się tej rozrywce z wielką pasją.
Ważne: nie powinniśmy się z pieskiem bawić w sposób gwałtowny, aby nie spowodować u niego/siebie kontuzji i tym samym skorelować, jakże przyjemną rozrywkę ze złym skojarzeniem.

Zabawa w chowanie i szukanie

Zabawa ta jest nie tylko doskonałą rozrywką ułatwiającą rozwijanie instynktu łowieckiego i pracy węchowej, ale też wzmacnia przywiązanie pieska do osób się nim opiekujących.
Można wyróżnić w tej zabawie dwa istotne warianty – poszukiwanie przedmiotów/smakołyków oraz poszukiwanie osoby. Z pieskiem, który nie potrafi się jeszcze za bardzo skupić na szukaniu przedmiotów, a aportowanie jest dla niego wciąż pewną zagadką, lepiej bawić się w szukanie przysmaków oraz ludzi.

Jessi-pod-czas-zabawy-w-szukanieW wariancie z przysmakami należy najpierw zapoznać pieska z zabawą w przestrzeni, która będzie dla niego w jak najmniejszym stopniu rozpraszająca, czyli najlepiej w domu. Jeśli piesek nie umie zostawać na siad w jednym miejscu przez dłuższą chwilę będzie do tej zabawy potrzebna jeszcze jedna osoba, która przytrzyma go w tym czasie na smyczy/za obrożę. W czasie kiedy piesek siedzi, układamy ścieżkę ze smakołyków w miarę równych odstępach – na początku dobrze, aby przysmaki były na widoku. Następnie puszczamy pieska, mówiąc „szukaj” i zachęcając go do szukania smakołyków. Kiedy piesek je znajduje, chwalimy go i zachęcamy do dalszych poszukiwań. Jeśli będzie sobie dobrze radził w tej zabawie możemy ją utrudnić, chowając smakołyki za różne przedmioty bądź w innym pokoju. Kiedy piesek stanie się pierwszym łowcą w mieszkaniu i nic się nie ukryje przed jego nosem należy poczynić analogiczne kroki na dworze. Niektóre pieski są jak intelektualne trąby powietrzne, a inne z kolei potrzebują odrobinę czasu, aby przyswoić sobie zasady i cel zabawy. Na pewno nie należy się śpieszyć – w tym zadaniu piesek ma się nauczyć odnajdywać konkretny zapach przy wykorzystaniu swojego nosa. Jest to pierwszy krok, aby móc zacząć uczyć pieska poszukiwania czegokolwiek innego.
cindy szuka smaków w lesie
Rozpoczynając nasze ćwiczenia węchowe na dworze musimy pamiętać, że w nowym otoczeniu będzie znacznie więcej rzeczy ciekawszych niż smakołyki i na początku powinna być założona do tej zabawy smycz, aby powstrzymać pieska przed odbiegnięciem w inną stronę. Dzięki temu znacznie łatwiej będzie nam skierować ponownie uwagę pieska na poszukiwanie pyszności.  Jeśli w pełni ufamy pieskowi możemy go śmiało do tej zabawy odpiąć i pozwolić mu na swobodne poszukiwania.. Kiedy piesek będzie w stanie w pełni skupić się na poszukiwaniu przysmaków, i będzie bardzo dobrze radzić sobie z aportowaniem, powinniśmy spróbować poczynić analogiczne kroki z szukaniem przedmiotów. Najpierw chować przedmiot w domu, a kiedy nasz czworonożny przyjaciel będzie sobie świetnie radził w tym obszarze, przenieść zabawę na dwór.

W wypadku zabawy w chowanie się drugiej osoby sprawa często jest uproszczona, bo opuszczenie nagle pokoju przez jednego z ukochanych właścicieli, przy braku możliwości sprawdzenia co on/ona tam gdzieś wyrabia, motywuje często samo w sobie. Nie mniej jednak, jeśli nasz mały przyjaciel znajduje wiele ciekawszych zajęć niż „pilnowanie” swoich opiekunów, to powinniśmy poczynić następujące kroki:
w lesie
1. Zabrać ze sobą smakołyk, aby nagrodzić pieska.
2. Pobawić się najpierw dla rozgrzewki w zabawę „do mnie” (patrz wyżej).
3. Następnie należy schować się w drugim pokoju, aby być nie być widocznym dla pieska i zawołać „szukaj”. Jeśli piesek przyjdzie do wołającego nagródź go pochwałami, smakołykiem oraz koniecznie mu przekaż, że jest najmądrzejszy na świecie 
🙂
4. Analogiczne kroki należy poczynić na dworze, mając jednak na uwadze możliwość zapięcia pieska na smycz przez drugą osobę, jeśli będzie miał problem w skupieniu się na zabawie.

Są to pierwsze kroki w świecie wielkiego szukania, dlatego powinny one zawsze być utrzymane w tonacji wesołej, pełnej pozytywnych skojarzeń, aby zapewnić naszego małego kompana, że posługiwanie się nosem to coś co powinien nie tylko opanować szybko i przyjemnie, ale zarazem jest to talent, który wyróżnia go w sposób niespotykany. Na tym etapie nigdy nie powinniśmy się martwić żadnym rozkojarzeniami, brakiem skupienia czy nie chęcią do pracy pieska lecz powinniśmy obserwować to co lubi a czego nie i dostosowywać trening do jego predyspozycji 🙂

Zabawa z pudełkiem

Zabawy z pudełkiem nie tylko pozwolą pieskowi rozwijać wyobraźnię, ale również wspierać jego pewność siebie. Pudełko może wydawać się czymś banalnym i na pierwszy rzut oka nieszczególnie interesującym przedmiotem. Dla pieska jednak może być ono czymś całkiem fascynującym. Do pudełka można coś wsadzić, można się do niego schować, można na nie wejść, przez nie przebiec, można je ciągnąć za sobą, a co najważniejsze – można je rozwalić, a ani Pan ani Pani nie mają mi wtedy nic do zarzucenia. Podbudowę teoretyczną do tej zabawy można znaleźć w literaturze naukowej poświęconej metodom pozytywnym w szkoleniu psów z wykorzystaniem klikera. Szczególnie kliker jest tu bardzo przydatny, choć należy pamiętać, że może on zostać zastąpiony po prostu naszą pochwałą głosową.
Idea samej zabawy polega na wspieraniu nowych pomysłów pieska, które realizuje je przy wykorzystaniu pudełka – np. nagradzamy pieska za to, że wszedł na pudełko. Czynimy tak za każdym razem jak piesek wchodzi na pudełko podczas pierwszej sesji. Z kolei podczas następnych sesji nagradzamy całkiem inną czynność np. ciągnięcie pudełka po pokoju, przy jednoczesnym ignorowaniu wchodzenia na pudełko. Sprawi to, iż piesek będzie starał się zrozumieć dlaczego już nie otrzymuje nagród za poprzednie wykonanie i będzie próbował czegoś nowego poprzez naturalną eskalację zachowań. My zaś powinniśmy zaznaczyć pochwałą to zachowanie, które chcemy, aby piesek rozwijał. 

Bieg z przeszkodami i tunele – przydomowe „agility”

Jessi-ćwiczy-wdrapywanie-się-na-przeszkody
Zawody i trening agility cieszą się rosnącą popularnością wśród psich wielbicieli. Wspaniałe tempo i niesamowite emocje dostarczane przez zręcznych, czworonożnych zawodników dostarczają ogromnych przeżyć. Rosnąca popularność tego psiego sportu sprawia, że można znaleźć większą ilość prawdziwych specjalistów oraz amatorów wśród właścicieli psów, pragnących doskonalić kunszt biegu przez przeszkody. Generalną ideą samego psiego sportu o tej nazwie jest przebiegnięcie jak najdokładniej i w jak najkrótszym czasie toru z przeszkodami różnej maści. Na torze można znaleźć tunele, równoważnie, kijki do slalomu, poprzeczki i koła, które piesek będzie musiał pokonać po otrzymaniu odpowiedniej komendy od swojego przewodnika.
cindy na kładceW wersji przydomowego „agility” nie chodzi na pewno, aby naszego pieska forsować i narażać na niebezpieczne kontuzje. Zdecydowanie ważniejsze jest tutaj wspieranie jego pewności siebie oraz umiejętności radzenia sobie z nowymi wyzwaniami.
Aby przygotować sobie taki amatorski tor, albo elementy toru, należy użyć własnej wyobraźni i pokombinować. Nie mamy tunelu przez, który piesek może przebiec?  Weźmy zamiast tego pudełko tekturowe większych rozmiarów i zróbmy z niego tunel. Brak kółka wiszącego w powietrzu możemy zastąpić hula hop czy nawet starą oponą; brak kładki można zrekompensować deską, prowadzącą na schodek. Możliwości są w zasadzie ograniczone do naszej wyobraźni 🙂
Jessi w tunelu
Ważnym elementem ćwiczeń jest nauczenie pieska chodzenia po różnych powierzchniach, dlatego też warto pieska zaznajomić z powierzchniami śliskimi, jak i takimi, na których będzie czuł się pewnie. Jeśli mamy możliwość, aby piesek bezpiecznie wszedł do przestrzeni, na której będzie chodził po piłkach, albo powierzchni, która się chwieje lub rusza, to próbujmy wszystkiego po trochu. Ważne, aby Twój piesek czuł się dobrze w każdym otoczeniu, dzięki temu będzie wzrastać jego pewność siebie, którą wykorzysta  przy wielu nadarzających się okazjach. Trzeba też mieć na uwadze, że jeśli coś sprawia pieskowi dużą trudność czasami lepiej jest rozłożyć zapoznawanie z tą rzeczą na kilka sesji. Pamiętam, że Barry od samego początku pokochała wodę, ale z Jessi było zupełnie inaczej. Wodę z początku omijała szerokim łukiem i w miarę możliwości przeskakiwała nad każdą kałużą. Dziś wchodzi na jeszcze nieroztopiony lód na głębszych kałużach i radośnie na niego skacze. A kiedy wpada do wody nie robi z tego żadnej tragedii. W samej wodzie przypomina niekiedy łódź motorową, ponieważ ogromna siła i tempo ruchu wynurzają ją lekko ponad powierzchnię lustra.
jessi na kamieniu
Najważniejsze w tych zabawach nie jest ani szybkość wykonywania ćwiczeń, ani też dokładność z jaką sobie nasz podopieczny radzi, ale przede wszystkim radość z poznawania nowych rzeczy i umożliwienie szczeniaczkowi budowania pewności siebie, dzięki której będzie sobie radził w przyszłości na prawdziwym torze, jeśli będziemy oczywiście mieli ochotę ćwiczyć z nim w takim sporcie 🙂 Umiejętności z treningu agility są zarazem bardzo przydatne przy pokonywaniu, jakichkolwiek trudności terenów i sprawiają, że piesek nie tylko wie jak skutecznie omijać przeszkody, kiedy sprawniej wykonać zwrot podczas biegu czy przeskoczyć nad dziurą. Taki trening pozwala mu poznać jego ciało znacznie lepiej niż spacer po równej nawierzchni 🙂