Zawsze trzeba od czegoś zacząć.

My zaczynaliśmy tak jak wielu innych – usłyszeliśmy, że jest takie coś jak próby pracy łowieckiej i próby pracy retrieverów. Od samego początku wiedzieliśmy, że Jessi, jak i Cindy mają silny instynkt łowiecki i będą dobrze się czuły w konkursach kynologicznych. Inna sprawa, że o wspomnianych konkursach nie mieliśmy jeszcze żadnego pojęcia 🙂 Pragnęliśmy dowiedzieć się więcej na ich temat i z początku naszym głównym źródłem wiedzy był internet oraz poszerzające się grono znajomych zwariowanych na punkcie grupy VII i VIII.
wodz-i-uczen
Nasza fascynacja tematem pogłębiała się całkowicie naturalnie – długie spacery, ganianie za fruwającymi na jesień liśćmi, fascynacja psim instynktem, który mniej albo bardziej świadomie stymulowaliśmy do dalszej pracy . I wreszcie któregoś razu idąc wśród pól spotkaliśmy sarnę; zajączka; przechadzając się nad stawem zauważyliśmy kaczki czy nurki. Dla nas było to kolejne z wielu spotkań z dziką przyrodą jaką mieliśmy okazję mieć już parę razy od pojawienia się na świecie. Dla Jessi, a potem Cindy, to było coś jedynego w swoim rodzaju 🙂 Determinacja u obu dziewczyn, choć skierowana w nieco inną stronę, była na tyle silna, że początkowe postępy w nauce były bardzo szybko zauważalne. Dlatego też do nas należała kluczowa decyzja, co powinniśmy zrobić z rozwijającym się samoczynnie talentem.

Kochamy naszą Heroinę Jessi i Smoczycę Cindy, więc wybór był raczej prosty – daliśmy się poprowadzić w całkiem nowy, niezbadany dla nas ląd. Nauczyliśmy się po drodze także jak być tymi, którzy wskazują kierunek, mówią kiedy należy wrócić i kiedy się zatrzymać. I choć mnóstwo jeszcze przed nami a wiedza nasza wciąż jest jeszcze jak stare rzeszoto to jednak z pomocą boską i nieboską zalepiamy kolejne braki w wykształceniu kynologicznym 🙂
jc
Jeśli więc chcielibyście się dowiedzieć więcej o przysłowiowych „pp”, konkursach FT czy KPR; nie boicie się chaszczy, kleszczy, kolców, dziur i innych aspektów przyrody to jesteście we właściwym miejscu.