Pies, czyli Canis lupus familiaris jak w języku niepodwórkowej łaciny. Ale pies to też Nobel i Lars, Bravo i Conti, wreszcie najbliższe naszemu sercu Barry, Jessi, Kagan; maleńka Liffey czy mocarny Iwo. Pies dla każdego z nas jest jednostką jedyną w swoim rodzaju, a opowieść o każdym z nich jest opowieścią wciąż podobną i jakże całkowicie inną.

Rozmawiając z naszymi przyjaciółmi i znajomymi mamy świadomość, że ich psy są i będą najważniejsze na świecie, a nasze kudłacze zawsze pozostaną najbliższe naszemu sercu. Dlatego też tworząc niniejszego bloga nie staramy się dążyć do głębokiego i często krzywdzące uogólnienia, które aby znaleźć wspólny mianownik pomija jakże najistotniejsze w świecie detale. Nasz blog jest naszą opowieścią – to historia kudłatej i nieposkromionej w temperamencie Jessi; to wspomnienia o naszym wspaniałym i niezastąpionym Barrym; to także dzieje ich psich przyjaciół na co dzień, którzy są cudowni w swój charakterystyczny i wspaniały sposób.
Z doświadczenia wiem, że nie istnieje coś takiego jak historia zbiorowa psów – jest tylko historia jednostek, które za każdym razem uzupełniają dzieje o własne losy. Z tej perspektywy będziemy pamiętać, że nie steruje nami żadna magiczna ręka decyzji i zdarzeń – i z tej perspektywy nie zapomnimy, że w relacji pies i człowiek wszystko co niewłaściwe pochodzi od ludzkiej strony smyczy 🙂