Liffey (urodzona 18.12.2014, zwana Ivetą, zwłaszcza kiedy nabroi), jest szczególnym członkiem naszego psiego establishmentu. Pierwszy raz wśród łakomych retriverów, wobec marudnego i humorzastego setera, i nadopiekuńczego stróża cane corso, jest z nami wulkana radości, który przewyższa w tempie merdania ogonem każdego labradora, a w tempie pościgu wszystkie setery.

Liffey, ważąc niecałe 3 kilogramy, jest gwiazdą domu i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Potrafi cieszyć się tak bardzo, że nie tylko przeskakuje kilkakrotnie swoją własną wysokość, aby zbliżyć się do ludzkiej twarzy, ale wręcz nie można jej w tej radości utrzymać chwilami na rękach. Gdyby miała skrzydła przegoniłaby srokę, wróbla i helikopter. Potrafi wejść na głowę, stać się twoim szalikiem, albo łasicą, wreszcie zagłówkiem łóżka, a wszystko po to, aby w sposób nie zauważalny wpasować się w potrzeby i oczekiwania psiego przewodnika. Kocha jeść… czasami różne dziwne rzeczy (pety na trawie, chusteczki i takie tam, o których lepiej nie mówić…), czasami lubi się i napić 🙂 Jej potrzeby żywieniowe nawet jeśli nie przekładają się na wagę, to na pewno przekładają się na energię

Liffey swoimi z lekka żabcimi oczkami niecierpliwie wodzi za swoją ukochaną rodziną wesoło pomerdując na każde czułe słówko i wspomnienie jej malutkiej osoby. Ze swoim przewodnikiem czuje się spełniona do tego stopnia, że okazuje się być hałaśliwym psem stróżującym, potrafiącym przegonić zarówno obcych jak i tych bardziej swoich. Wraz z Jessi trzymają sztamę nieważne od sytuacji i wesoło razem wędrują świat. I choć w większości wypadków Liffey preferuje domowe zacisze, które jest dla niej zdecydowanie bardziej komfortowe niż dzikie łąki, w które celuje Jessi, to nie zmienia faktu, że uwielbiają ze sobą spędzać czas. Pola i lasy zdecydowanie mogą być dla małego pieska przerażające, zwłaszcza jeśli jest on mniejszy od zająca, a powyżej drzew widać skrzydła drapieżnych ptaków, zaś na mokrej ziemi można znaleźć ślady lisa. Dlatego też podczas pieszy wędrówek Liffey trzyma się bezpiecznie nóg większych od siebie, z którymi czuje się bezpiecznie 🙂

Powiedzieć, że Liffey jest tak szybka, że potrafi wkręcić w ziemię, to jeszcze nic nie powiedzieć. Jessi bawiąc się z Liffey obrała taktykę „przytrzymać łapą a potem tarmosić”, ale wiadomo… najpierw trzeba ją jeszcze złapać. Z reguły zapasy obu przyjaciółek wyglądają następująco – Jessi leży i czeka na odpowiedni moment, aby przywalić charciczkę łapką, Liffey z kolei robi szybkie podjazdy z różnych stron, memła fafle seterki, robi uniki i szykuje się do następnego kontrataku. Jessi tylko wodzi wzrokiem… 🙂

Liffey jak przystało na małego pieska uwielbia przestrzeganie etykiety towarzyskiej, a pieski umiejące trzymać fason i zachowywać się kulturalnie podczas rozrywek, traktuje niezwykle przychylnie. Liffey potrafi jednak odmówić wspólnego spędzania czasu, zwłaszcza zbyt natarczywym osobnikom, oddalając się w tempie spadającej gwiazdy do swojej opiekunki.

Przez miasto Dublin w Irlandii płynie rzeka, od której Liffey otrzymała swoje imię.

Rzeka ta w języku irlandzkim znaczy życie.